Kilka dni spędziliśmy na Zanzibarze, w zupełnym odcięciu od świata. Jako zadeklarowani przeciwnicy komercji zrezygnowaliśmy z pięciogwiazdkowych hoteli i plaż pełnych europejskich turystek w sile wieku. Trafiliśmy wiec do obskurnego motelu w biednej dzielnicy głównego miasta na wyspie. Kilkanaście kilometrów od centrum znaleźliśmy piękna, pusta plaże, krystalicznie czysty ocean. Tak świętowaliśmy początek grudnia ![]()
Zanzibar to największa atrakcja turystyczna w okolicy. Modna głownie w USA, Włoszech i Niemczech. Mieszkańcy się cieszą, ale zdaniem niektórych speców od turystyki Zanzibar być może podzieli los kenijskiej Mombassy. Kenijskie miasto stało się centrum turystyki i uciech cielesnych. - Zostawcie nasze zony - można przeczytać na stolach w niektórych restauracjach Mombassy. Zanzibarczycy sa pewni swego, w końcu dominującą religią jest tu islam.
Poza tym na wyspie udalo nam sie trafic na zjawisko astronomiczne, ktore ma sie powtorzyc dopiero za 50 lat. Ksiezyc znalazl sie w zapewne interesujacej i przy okazji dziwnej dla nas fazie. Nie moglismy zrozumiec, czym sie tu emocjonowac, ale wygladalo to ciekawie. Zdjecia ponizej.
Pozdrawiamy grono czytelników, nie bójcie sie tak o nas. Postaramy sie wrocic bez egzotycznych zon.







