Afryka postanowiła zaskakiwać nas do samego końca. Gdy jechaliśmy do centrum Nairobi nagle z naszego matatu zaczął uciekać „zbieracz pieniędzy”. Zaraz potem w samochodzie pojawił się policjant, wyrzucił jednego z nas, po czym rozsiadł się wygodnie obok kierowcy. Gdy matatu się zatrzymało, policjanci skuli kierowcę kajdankami, a puste auto pozostało na rondzie. Najprawdopodobniej prowadzący nie posiadali dokumentów. Pieniędzy nikt nie zamierzał nam zwracać.
Znaleźliśmy jedno podobieństwo pomiędzy Kenią a Polską. Powiedzenie zastaw się, a postaw się jest tu jak najbardziej na miejscu. Niektórzy Kenijczycy, chcą pokazać własną majętność, potrafią kupić 20 piw w knajpie na raz. Po ulicach mieszkańcy chodzą wystrojeni na zachodnią modłę, posiadają nowoczesne komórki. Nie dotyczy do tylko „europejskiego” Nairobi, ale także malutkich wiosek. Być może dlatego najprężniej rozwijającą się branżą kraju jest właśnie telefonia komórkowa.
.gallery { margin: auto; } .gallery-item { float: left; margin-top: 10px; text-align: center; width: 33%;} .gallery img { border: 2px solid #cfcfcf; } .gallery-caption { margin-left: 0; }
Nasza wyprawa zbliża się powoli do końca. Rozstanie z Afryką będzie trudne zwłaszcza dla naszych organizmów. Wracamy nie tylko do innego świata, ale do innej czaso-temperaturo-przestrzeni. Z 35 stopni C pora przestawić się na zaledwie 5.
Na razie nie możemy sobie tego wyobrazić.
PS. W odpowiedzi na pytanie na temat rozwoju kolei w Kenii i Tanzanii. W pierwszym kraju funkcjonuje słynne połączenie z Nairobi do Mombassy. 12 godzin drogi ciuchcią. W Tanzanii zwykle kolejki wąskotorowe. Jak pisaliśmy wcześniej, życie toczy się w matatu.




