Piotr Sionko

Masajskie krowy i oszczędni Kikuyu

Dodany przez: Piotr Sionko

Tagowany w: Brak Tagów 

Po 15 godzinach drogi z Dar es Salaam dotarliśmy do Nairobi. Mieszkamy na osiedlu, które na pierwszy rzut oka wygląda na strzeżone. Wjazdu strzegą bowiem duża brama i miły strażnik. Dzielnica wcale nie jest niebezpiecznia, więc po co komu takie zabiegi?

Okazuje się, że co jakiś czas do Nairobi przybywają Masajowie z całym swoim dobytkiem, czyli stadami krów. Masaje są bardzo miło usposobieni, gorzej z krowami, które ostatnim razem poobgryzały naszym sąsiadom trawniki i żywopłoty. Innym razem Masajowie niemal wstrzymali ruch lotniczy pod Nairobi, przeprowadzając swoje krowy przez pas startowy.

Niegdyś, jeszcze przed przybyciem kolonizatorów Masajowie posiadali w Nairobi swoje ziemię. Później Brytyjczycy ustanowili sztuczny podział ziem wśród plemion. Większość z nich nie może się z tym pogodzić do dziś. Stąd powroty Masajów, konflikty etniczne na linii Kikuyu i Luo. Zresztą pochodzenie to jedna z ważniejszych rzeczy dla Afrykańczyków. - Jestem Peter, Luo - można usłyszeć z ust przedstawiającego się Kenijczyka.

Każde plemię to inne zwyczaje. Luo żyją głównie nad Jeziorem Wiktoria i mimo, że są jednym z większych plemion Kenii nigdy nawet nie współrządzili. Pierwszym premierem z Luo został po ostatnich zamieszkach Raila Odinga, ale stanowisko zostało utworzone specjalnie dla niego. Prezydentem jest Kikuyu, co doprowadza inne plemiona do szewskiej pasji.

Krew Luo płynie w żyłach Baracka Obamy, więc współbracia zakładają, że nadchodzi czas zmian. Tymczasem rządzący Kikuyu słynną z nieznanej na równiku umiejętności oszczędzania. - Postaw monetę na grobie Kikuyu, a jego duch wróci na ziemię i ją weźmie - brzmi przysłowie wrogich Luo. Większość ministrów pochodzi jednak z Kikuyu, co gorsza nie płacą podatków.

Wspomniani Masajowie to najbardziej komercyjne plemię, które można spotkać głównie w Tanzanii. Masajowie nie dają sobie w kaszę dmuchać. Za zdjęcia dla nas zażyczyli sobie 10 dolarów. Negocjacje skończyły się na 2 dolarach i zapalniczce. Krów nie zanotowano, widocznie trafiliśmy na nowoczesnych Masajów. Efekty poniżej.